|
|
||||||
|
|
...1... | ||||||
|
|
|||||||
|
Slyszalam, ze cos mowila, slyszalam oddalajace siej kroki. Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Ale jak moglam ufac Marcinowi, jezeli ciagle napotykalam jakies niedomowienia, niejasnosci? Ty chyba za wczesnie wstales! - martwila sie matka. zadna przesada! Milosc toczy ci szara substancje, niedlugo zostanie z niej goly matematyczny ogryzek!
|
|||||||